Łowca Kadrów

29/12/2009

Wyprawa w Tatry: dzień II

Relacja z I dnia sierpniowego wypadu w Tatry zakończyła się na tym, że szczęśliwie udało się dotrzeć do Schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Dziś pora na dzień II. (Jak zwykle – po kliknięciu na zdjęcie pokazuje się większa jego wersja).

Pogoda od rana (podobnie jak poprzedniego dnia) wymarzona na wycieczkę – bez upału i bez wyraźnych oznak, że może się pogorszyć. Mimo tego każdy z nas schował do plecaka kurtkę. Gdy zbieraliśmy się do wyjście, słońce było już dosyć wysoko.

W oczekiwaniu aż wszyscy będą gotowi…

…jeszcze rzut oka na planowaną trasę…

Cel był bliski – Szpiglasowy Wierch. Szlak jest łatwy, więc szybko udało się minąć stawy polskie…

Niebawem pożegnaliśmy szlak niebieski na Zawrat (podążyliśmy nim dalej następnego dnia) i skręciliśmy w żółty wiodący na Szpiglasową Przełęcz. To był ostatni kawałek „w dół”.

Od tego miejsca trasa prowadzi bezpośrednio na przełęcz. Przez większość czasu szliśmy kamiennymi schodkami. Jest wygodnie, choć nieco mozolnie. Dlatego co jakiś czas był postój.

Nagrodą za wysiłek był piękny widok na Wielki Staw Polski.

Nie pamiętam dokładnie, ile czasu zajęło nam dotarcie do przełęczy, chyba około 1,5 godziny. Do pokonania jest ponad 350 metrów wysokości.

Ostatnich kilka minut jest najciekawsze, ponieważ jest to fragment ubezpieczony łańcuchami. Wbrew pozorom – tu mi się szło łatwiej. To pokonaniu tego kawałka osiągnęliśmy Szpiglasową Przełęcz (2110 m. n.p.m.), co było oczywiście powodem do dumy 🙂

Była więc chwila, aby rozejrzeć się dookoła: na północny-zachód (w głębi widać Czarny Staw Polski, wyżej Zadni Staw Polski, a najbardziej z prawej strony – masy Świnicy i jej charakterystyczny szczyt)…

…na północ: rozciągnięty z tej perspektywy Wielki Staw Polski, a nad nim masyw Koziego Wierchu i Buczynowej Turni…

…i na południowy-wschód: widok na Dolinę Rybiego Potoku z Morskim Okiem i Czarnym Stawem pod Rysami, głębiej Rysy i Wysoka, zaś z po prawej stronie masyw Mięguszowieckiego Szczytu.

Tuż powyżej przełęczy odpoczęliśmy chwilę

Na samej przełęczy jest dosyć ciasno…

…dlatego warto poświęcić jeszcze kwadrans i wdrapać się na pobliski Szpiglasowy Wierch (2172 m. n.p.m.) – na zdjęciu poniżej widoczny nad przełęczą.

Ze szczytu rozciąga się jeden z piękniejszych widoków w Tatrach – widać stąd trzy doliny: kawałek Doliny Rybiego Potoku…

…Dolinę Pięciu Stawów…

…i Dolinę Ciemnosmreczyńską (z Niżnym Stawem).

Aby nie wracać tym samym szlakiem, ze Szpiglasowej Przełęczy zeszliśmy w stronę Morskiego Oka.

Ponieważ była wyśmienita pogoda na piesze wycieczki, na szlakach było naprawdę ciasno. Tego dnia niebo na Tatrami nie było jednak spokojne, ponieważ często pojawiał się na nim śmigłowiec z ratownikami TOPR – widzieliśmy go wtedy kilka razy.

Po niecałej godzinie schodzenia doszliśmy do miejsca, w którym rozpoczyna się szlak czerwony wiodący na Wrota Chałubińskiego (2022 m. n.p.m.) – mało popularną przełęcz łączącą Dolinę Rybiego Potoku z Doliną Ciemnosmreczyńską. Kilku z nas postanowiło udać się bezpośrednio do schroniska Morskie Oko, a kilku – skręcić na czerwony szlak (szkoda nie wykorzystać takiej okazji!).

Kolejne 250 metrów wysokości do pokonania i po trzech kwadransach byliśmy na przełęczy. Jak mało popularny jest to szlak może świadczyć liczba spotkanych na nim osób – idąc w górę mijaliśmy się chyba tylko jeden raz z 2- lub 3-osobową grupą. A na samej przełęczy chyba nikogo nie było.

Szybki rzut oka na zachód (widoczny Wyżni Ciemnosmreczyński Staw)…

…i na północny-wschód (skąd przyszliśmy i dokąd będziemy powracać)

Widoczność jest mocno ograniczona przez pobliskie szczyty. Niewiele pomaga tu lornetka.

Droga powrotna z Wrót Chałubińskiego jest tylko jedna, więc po krótkim odpoczynku ruszyliśmy dalej. Dosyć szybko osiągnęliśmy Morskie Oko, jak zwykle oblegane przez amatorów tatrzańskiej przyrody.

Tam spotkaliśmy resztę naszej grupy. Po posileniu się ruszyliśmy z powrotem do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów – tym razem przez Świstówkę.

Marsz był teraz zdecydowanie wolniejszy, bo odczuwaliśmy zmęczenie całodziennym chodzeniem. Większość drogi jest pod górę (od Morskiego Oka trzeba się wspiąć w sumie o około 400 metrów). Odcinek ten zakończony jest jak często w Tatrach (oczywiście przy ładnej pogodzie) nagrodą – punktem widokowym pod Świstową Czubą. Podziwiać można Dolinę Pięciu Stawów i okalające ją wzniesienia. Jest to jeden z moich ulubionych widoków w Tatrach, zwłaszcza gdy słońce nie jest wysoko.

Po powrocie do naszej bazy, posileniu się i odpoczynku uczestniczyliśmy w odprawianej w schronisku Mszy św. Choć dla personelu schroniska i jego kapelana była ona z pewności kolejną Eucharystią sprawowaną w tym miejscu, podobną do wielu innych, dla każdego z naszej ekipy była przeżyciem wyjątkowym. A słowa słyszane w czasie czytań i na homilii zadziwiająco korespondowały z odczuciami pojawiającymi się w ciągu męczących marszów pod górę i wielu rozmów na szlaku. Taki prezent przy niedzieli 🙂

Tego dnia każdy z nas pokonał w sumie dobrze ponad 1000 metrów w górę. Była więc satysfakcja. Ponieważ prognozy pogody na następny dzień były obiecujące postanowiliśmy zmierzyć się ze szlakiem, który w Polskich Tatrach jest zdecydowanie najtrudniejszy i dostarczający najwięcej emocji – Orlą Percią. Tak było i tym razem, o czym mam nadzieję napisać niebawem 🙂

Zobacz również: pozostałe wpisy dotyczące tej wyprawy.

22/11/2009

Wyprawa w Tatry: dzień I

Filed under: Krajobraz, Wydarzenia — Tagi: , , , — lkfoto @ 1:33

Dawno dawno temu był wpis z zapowiedzią z sierpniowej wyprawy w Tatry. Czas na ciąg dalszy.

I jak często bywa, są dwie wiadomości: dobra i zła. Dobra to taka, że udało mi się odkopać zdjęcia z sierpniowej wyprawy w Tatry Polskie. A zła to taka, że na razie tylko z I dnia 😉

Wyjazd był realizacją pomysłu, który pojawił się wiele miesięcy wcześniej i mimo różnych trudności doszedł szczęśliwie do skutku. Udział wzięli: Dominik, Radek, Piotr, Jacek, Dawid, Adam, Michał, Mariusz i ja – większość związana z Grupą Światło z par. św. Michała Archanioła w Warszawie. Wyjechaliśmy dwoma samochodami w piątek późnym wieczorem, aby w sobotni poranek stawić się w Zakopanem. Tam spotkaliśmy Adę, Asię, Anię i Danusię, które już od kilku dni przemierzały tatrzańskie szlaki.

Celem I dnia było dotarcie do naszej bazy noclegowej, czyli Schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, gdzie mieliśmy zarezerwowane 3 noclegi. Po Mszy św. (wszak był 15 sierpnia, Najświętszej Marii Panny) i śniadaniu w Zakopanem złapaliśmy busa do Palenicy Białczańskiej. Okazało się, że podobny pomysł miało tysiące innych osób i droga była zupełnie zapchana. Po ponad 1h jazdy busem i odstaniu w 200-metrowej kolejce do kas TPN-u ruszyliśmy wreszcie w górę popularną Drogą Oswalda Balzera.

Plecak był ciężki, ale mimo tego szedłem ochoczo. Co jakiś czas decydowaliśmy się na postój i wtedy wyciągałem aparat. Właściwie to były jedyne momenty, bo plecak uniemożliwiał mi robienie zdjęć w czasie marszu. Wtedy złapałem Michała…

…a zaraz potem Dominika:

Pogoda była idealna – świeciło słońce, ale nie było upału.

Koniec postoju – idziemy dalej…

Niedługo później pożegnaliśmy szlak do Morskiego Oka i skręciliśmy w Dolinę Roztoki. Po początkowym stromym podejściu szlak łagodnieje często zakręcając wśród drzew.

Mi się szło coraz gorzej, plecak ciążył bardzo, więc postoje robiłem coraz częściej…

…i częściej…

Dało znać o sobie duże zmęczenie, bo minionej nocy nie zmrużyłem oka prowadząc samochód na zmianę z Piotrem. Dlatego też ostatnia godzina podejścia do schroniska to był dla mnie duży kryzys. Dość powiedzieć, że czułem się tak, że nie miałem siły wyciągnąć aparatu i robić zdjęcia, a widoki przecież niepowtarzalne. (Odbiłem to sobie 3 dni później, kiedy z Dominikiem i Radkiem, a bez plecaka, za to z aparatem chodziłem po Dolinie Pięciu Stawów. I gdy robiliśmy zdjęcia… Przepraszam, zagalopowałem się. To będzie dopiero w dniu IV). Z pomocą przyszedł mi Dominik – jeszcze raz dzięki 😉

Wreszcie udało się dowlec na górę. W moim przypadku to słowo jest o wiele bardziej adekwatne niż dojść. Przed wejściem do schroniska rozlokowaliśmy się (a tak naprawdę padliśmy) na trawie obok ścieżki i odpoczywaliśmy dzieląc się wrażeniami z niezbyt trudnego przecież podejścia.

Było oczywiście wesoło…

Dla mnie podejście było b. ciężkie, a dla Asi – mały pikuś

Mimo zmęczenia dobry humor nikogo nie opuszczał…

…lub nawet go jeszcze nieco przybyło…

Czas leciał, robiło się późno i przyszła pora na pożegnanie. Ekipa męska zostawała w schronisku, zaś przedstawicielki płci słabszej piękniejszej schodziły z powrotem do Zakopanego. A zatem zamykanie plecaka…

…i buziak na drogę…

…ups, ci Państwo chyba nie chcieli, żeby im robić zdjęcia…

Na szczęście nie postanowili pozbawić mnie aparatu ani karty i teraz wszyscy możemy obejrzeć zdjęcia z tego wyjazdu 🙂

W ten sposób pożegnaliśmy drogie Panie…

…i jednocześnie w ten sposób rozpoczęła się również nasza męska przygoda. Niektórzy bardzo szybko przekonali się, że teraz będzie o wiele trudniej – odtąd Asia już nie pomagała Piotrowi nosić plecaka 😉

Dzień chylił się ku zachodowi. Słońce było coraz niżej rozświetlając jeszcze Dolinę Pięciu Stawów przed zapadnięciem zmroku.

To był przepiękny widok. Każdy z nas zastanawiał się, co przyniesie następny dzień. Pogoda zapowiadała się taka sama – idealna na wycieczkę w góry… W ramach rozgrzewki szykowaliśmy się na pobliski Szpiglasowy Wierch.

Relacja z dnia II niebawem. Przynajmniej mam taką nadzieję 😉

24/08/2009

Wyprawa w Tatry: zapowiedź

Filed under: Krajobraz — Tagi: , , , , — lkfoto @ 20:55

W dniach 15-18.08.2009 miałem okazję uczestniczyć w wypadzie w Polskie Tatry. Bazą noclegową było Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Z tych okolic pochodzą poniższe zdjęcia.

Po kliknięciu na zdjęciu można zobaczyć trochę większą wersję…

Za jakiś czas postaram się pokazać więcej zdjęć, również z uczestnikami wyprawy.

Blog na WordPress.com.