Łowca Kadrów

22/11/2009

Wyprawa w Tatry: dzień I

Filed under: Krajobraz, Wydarzenia — Tagi: , , , — lkfoto @ 1:33

Dawno dawno temu był wpis z zapowiedzią z sierpniowej wyprawy w Tatry. Czas na ciąg dalszy.

I jak często bywa, są dwie wiadomości: dobra i zła. Dobra to taka, że udało mi się odkopać zdjęcia z sierpniowej wyprawy w Tatry Polskie. A zła to taka, że na razie tylko z I dnia 😉

Wyjazd był realizacją pomysłu, który pojawił się wiele miesięcy wcześniej i mimo różnych trudności doszedł szczęśliwie do skutku. Udział wzięli: Dominik, Radek, Piotr, Jacek, Dawid, Adam, Michał, Mariusz i ja – większość związana z Grupą Światło z par. św. Michała Archanioła w Warszawie. Wyjechaliśmy dwoma samochodami w piątek późnym wieczorem, aby w sobotni poranek stawić się w Zakopanem. Tam spotkaliśmy Adę, Asię, Anię i Danusię, które już od kilku dni przemierzały tatrzańskie szlaki.

Celem I dnia było dotarcie do naszej bazy noclegowej, czyli Schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, gdzie mieliśmy zarezerwowane 3 noclegi. Po Mszy św. (wszak był 15 sierpnia, Najświętszej Marii Panny) i śniadaniu w Zakopanem złapaliśmy busa do Palenicy Białczańskiej. Okazało się, że podobny pomysł miało tysiące innych osób i droga była zupełnie zapchana. Po ponad 1h jazdy busem i odstaniu w 200-metrowej kolejce do kas TPN-u ruszyliśmy wreszcie w górę popularną Drogą Oswalda Balzera.

Plecak był ciężki, ale mimo tego szedłem ochoczo. Co jakiś czas decydowaliśmy się na postój i wtedy wyciągałem aparat. Właściwie to były jedyne momenty, bo plecak uniemożliwiał mi robienie zdjęć w czasie marszu. Wtedy złapałem Michała…

…a zaraz potem Dominika:

Pogoda była idealna – świeciło słońce, ale nie było upału.

Koniec postoju – idziemy dalej…

Niedługo później pożegnaliśmy szlak do Morskiego Oka i skręciliśmy w Dolinę Roztoki. Po początkowym stromym podejściu szlak łagodnieje często zakręcając wśród drzew.

Mi się szło coraz gorzej, plecak ciążył bardzo, więc postoje robiłem coraz częściej…

…i częściej…

Dało znać o sobie duże zmęczenie, bo minionej nocy nie zmrużyłem oka prowadząc samochód na zmianę z Piotrem. Dlatego też ostatnia godzina podejścia do schroniska to był dla mnie duży kryzys. Dość powiedzieć, że czułem się tak, że nie miałem siły wyciągnąć aparatu i robić zdjęcia, a widoki przecież niepowtarzalne. (Odbiłem to sobie 3 dni później, kiedy z Dominikiem i Radkiem, a bez plecaka, za to z aparatem chodziłem po Dolinie Pięciu Stawów. I gdy robiliśmy zdjęcia… Przepraszam, zagalopowałem się. To będzie dopiero w dniu IV). Z pomocą przyszedł mi Dominik – jeszcze raz dzięki 😉

Wreszcie udało się dowlec na górę. W moim przypadku to słowo jest o wiele bardziej adekwatne niż dojść. Przed wejściem do schroniska rozlokowaliśmy się (a tak naprawdę padliśmy) na trawie obok ścieżki i odpoczywaliśmy dzieląc się wrażeniami z niezbyt trudnego przecież podejścia.

Było oczywiście wesoło…

Dla mnie podejście było b. ciężkie, a dla Asi – mały pikuś

Mimo zmęczenia dobry humor nikogo nie opuszczał…

…lub nawet go jeszcze nieco przybyło…

Czas leciał, robiło się późno i przyszła pora na pożegnanie. Ekipa męska zostawała w schronisku, zaś przedstawicielki płci słabszej piękniejszej schodziły z powrotem do Zakopanego. A zatem zamykanie plecaka…

…i buziak na drogę…

…ups, ci Państwo chyba nie chcieli, żeby im robić zdjęcia…

Na szczęście nie postanowili pozbawić mnie aparatu ani karty i teraz wszyscy możemy obejrzeć zdjęcia z tego wyjazdu 🙂

W ten sposób pożegnaliśmy drogie Panie…

…i jednocześnie w ten sposób rozpoczęła się również nasza męska przygoda. Niektórzy bardzo szybko przekonali się, że teraz będzie o wiele trudniej – odtąd Asia już nie pomagała Piotrowi nosić plecaka 😉

Dzień chylił się ku zachodowi. Słońce było coraz niżej rozświetlając jeszcze Dolinę Pięciu Stawów przed zapadnięciem zmroku.

To był przepiękny widok. Każdy z nas zastanawiał się, co przyniesie następny dzień. Pogoda zapowiadała się taka sama – idealna na wycieczkę w góry… W ramach rozgrzewki szykowaliśmy się na pobliski Szpiglasowy Wierch.

Relacja z dnia II niebawem. Przynajmniej mam taką nadzieję 😉

19/11/2009

Wspinaczka

Filed under: Mateusz — Tagi: , , , , — lkfoto @ 0:51

Wiem, wiem, nie może być tak, że ponad 2 miesiące nie ma wpisu o Mateuszu. Nadrabiając te zaległości – oto zdjęcie sprzed kilkunastu dni. Ledwo zaczął chodzić, a już się wspina… Prawdziwie w duchu ignacjańskiego magis 🙂

12/11/2009

Hyundai

Filed under: Motoryzacja — Tagi: , , , — lkfoto @ 12:36

Zdjęcia tego Hyundaia chodziły za mną od dłuższego czasu. Wreszcie, w pewną październikową niedzielę ich realizacja doszła do skutku.

Po kliknięciu na zdjęcie wyświetla się w większej rozdzielczości.

Na początek – widok ogólny.

Bliżej…

Detale, czyli lampki, znaczki i literki…

I na koniec bonusik 🙂

Dziękuję Właścicielom za udostępnienie pojazdu oraz dzielnej Ekipie za dotrzymywanie mi towarzystwa 🙂

Blog na WordPress.com.